Walka o Meksyk

Autor: Karol May

łańcuchem i zamierzył się, nie zdążył jednak uderzyć. Ktoś chwycił go za ramię. Odwrócił się przerażony i ujrzał parę błyszczących oczu oraz lufę rewolweru wymierzoną w siebie.
— Kto tu? — wybełkotał w osłupieniu.
— Zaraz się dowiesz! — odpowiedział Kurt. — Na kolana! — Powalił go na ziemię. — Chodź, młokosie, nałożymy ci obrożę, abyś nie uciekł!
Odwinął lasso, które miał przypasane do biodra i związał Manfreda. Bratanek Hilaria nie miał przy sobie broni, do tego sparaliżował go strach. Nie stawiając najmniejszego oporu, pozwolił się skrępować.
Uradowany Kurt, odetchnąwszy, zawołał:
— Chwała Bogu! Nareszcie się udało! Jesteście wolni!
— Wolni? — jak echo powtórzyło za nim kilka głosów. — Kim jesteś, senior?
— O tym później. Przede wszystkim muszę was wydostać z tej śmierdzącej nory. Możecie chodzić?
— Tak — zapewnił w imieniu wszystkich Sternau.
— Jak otworzyć wasze łańcuchy?
— Małym kluczykiem, który ma przy sobie ten człowiek. Kurt obszukał Manfreda i rzeczywiście w jego kieszeni znalazł ów


Strony: