Walka o Meksyk

Autor: Karol May

swobodnie. Minął wiele cuchnących wilgocią korytarzy, aż wreszcie zatrzymał się przed jednymi z kilkorga widniejących w ścianie drzwi. Odsunął dwa mocne, żelazne rygle i wszedł do środka.
Kurt nie wiedział, czy to kolejny korytarz, czy więzienna cela. W pierwszym przypadku należałoby iść dalej, w drugim nie ruszać się z miejsca. Zaczął nasłuchiwać. Dobiegły go odgłosy jakiejś rozmowy. A więc to cela. Podkradł się na palcach bliżej, wychylił nieco głowę i ujrzał czworoboczne pomieszczenie; do ścian przykuci byli ludzie. Manfredo stał pośrodku, latarkę umieściwszy w kącie. W skąpym świetle trudno było odróżnić rysy twarzy więźniów.
— Ma pan tylko jedną drogę ratunku — mówił bratanek Hilaria.
— Jaką? — zapytał ktoś spod ściany.
— Wie pan chyba, hrabio Fernando, że zamknięty tu Mariano jest prawdziwym pana bratankiem, zaś człowiek, który przywłaszczył sobie imię hrabiego Alfonsa, synem Gasparina Corteja?
— Wiem.
— A więc stawiam dwa warunki. Jeżeli je pan spełni, wszyscy odzyskają wolność.
— Słucham. Manfredo ciągnął dalej:
— Przede


Strony: