Walka o Meksyk

Autor: Karol May

ich odnaleźć. Jedź w imię Boże, tylko przyrzeknij, że będziesz bardzo ostrożny!
— Nie bój się o mnie! Teraz mam ciebie, mam dla kogo żyć i stale będę o tym pamiętał.
— Mówi jakby czytał z książki — mruknął Pirnero. — Jeżeli Rezedilla mu ufa, dlaczego ja nie miałbym? Kiedy odjeżdżasz, mój zięciu?
— Dziś za późno, zapadła już noc, więc jutro o świcie. Wezmę dwóch vaquerów, przez których będę kontaktował się z wami. A teraz chodźmy już spać.
Arbellez ulokował go w jednej z gościnnych izb na piętrze. Zostawszy sam, Gerard zaczął obmyślać plan działania. Zgasił światło i otworzył okno. Patrzył na niebo usiane gwiazdami. Wtem wydało mu się, że usłyszał jakiś szmer. Uważnie zaczął obserwować podwórze. Gdy spojrzał w dół, spostrzegł, że ktoś wszedł przez okno do pomieszczenia znajdującego się pod jego pokojem. Może to jakiś vaquero wracał od służącej? — pomyślał. Nie — zreflektował się. Zbyt wiele niespodzianek zaszło w tym domu, aby się można zadowolić przypuszczeniem.
— Kto tam?! — krzyknął.
Jakaś postać szybko przebiegła przez


Strony: