Walka o Meksyk

Autor: Karol May

Queretaro.
— Czy ci powstańcy to żołnierze?
— Hm, można by ich tak nazwać. W każdym razie są dobrze uzbrojeni i wszystko mi jedno, komu służą.
— Kiedy można się ich spodziewać?
— Dziś po czwartej zjawią się u stóp wzgórza, na drodze prowadzącej do klasztoru. Ty ich tu przyprowadzisz.
— Skąd pewność, że pójdą za mną?
— Powiesz im tylko jedno slowo–hasło: „Miramar” i wręczysz tę oto kartkę dowódcy.
— Czy pan pozostanie tu z nami?
— Nie. Natychmiast muszę wyjechać. W tej samej sprawie zresztą. Jeżeli będziesz równie wierny jak stryj, nie ominie cię nagroda. A więc do widzenia i dobranoc.
— Odprowadzę pana do bramy — rzekł Manfredo, chowając papier. — Może być już zamknięta.
Ledwie opuścili pokój, Kurt wyszedł z sypialni. Pospieszył do okna, otworzył je i zapytał półgłosem:
— Jesteście?
— Oczywiście — równie cicho odpowiedział Gerard. — Co nowego?
— Doktor wyjechał. Wszystko w porządku. Czekajcie dalej spokojnie. Teraz ukryjcie się. Zaraz ktoś będzie przechodzić obok was.
Zaniknął


Strony: