Walka o Meksyk

Autor: Karol May

się i razem skierowali do tych samych drzwi, w których przed chwilą zniknął porucznik.
Tymczasem Kurt wszedł bez pukania do pokoju opatrzonego numerem 25. Paliła się tam lampa, ale nie było żywej duszy. Rozejrzał się i dostrzegł lekko uchylone drzwi do drugiego pomieszczenia. Na palcach wślizgnął się do niego. Mimo panującego tu mroku rozpoznał, że to sypialnia. I tu nie zastał nikogo. Zastanawiał się co robić dalej, gdy usłyszał, że ktoś nadchodzi. Cichutko przymknął drzwi, pozostawiając sporą szparę. Niemal wstrzymując oddech, obserwował przez nią, co dzieje się w gabinecie doktora. Weszło tam dwóch ludzi: starszy wiekiem grubas i młodzieniec o prymitywnej powierzchowności.
Grubas rozparł się wygodnie na krześle, odsapnął i zapytał młodego:
— A więc twój stryj odjechał dopiero niedawno? Nie wiesz, dlaczego tak przedłużył poprzednią podróż?
— Nie wiem.
Obrzucił młodzieńca ostrym spojrzeniem i ciągnął dalej:
— Jesteś jedynym krewnym doktora Hilaria, co?
— Tak, jedynym.
— I mogę przypuszczać, że ma do ciebie zaufanie, prawda?
— Istotnie.

Strony: