Walka o Meksyk

Autor: Karol May

się na nogach.
— Do wszystkich diabłów! — zaklął. — Czy zdajesz sobie sprawę, co zrobiłeś, senior?
Chwycił napastnika lewą ręką za kark, prawą zaś odwzajemnił mu policzek, równie mocny jak ten, który otrzymał. Zwarli się w uścisku bynajmniej nie przyjacielskim. Żaden nie miał przewagi. Walka była więc coraz bardziej zacięta. Towarzyszyły jej zduszone okrzyki: „A masz, a masz! Dobrze ci tak! Jeszcze jeden policzek!” Odgłosy bijatyki rozchodziły się po całym korytarzu. W pewnym momencie otworzyły się najbliższe drzwi; stanął w nich młody człowiek ubrany w bogaty strój meksykański, przyświecając sobie latarką.
— Co się tu dzieje? — zapytał ze zdumieniem, widząc kotłujących się mężczyzn.
— Nic — wychrypiał jeden z nich. — Chcę tylko wymierzyć dziewiąty policzek.
— A ja dwunasty — dodał drugi. Młodzieniec podszedł bliżej.
— Na Boga, Sępi Dziobie! — zawołał. — Co ci zawinił ten senior?! Usłyszawszy przezwisko, Gerard opuścił pięści i zdumiony
w najwyższym stopniu wykrzyknął:
— Co takiego?! Sępi Dziób?! — postąpił krok


Strony: