Walka o Meksyk

Autor: Karol May

przyjaciół. Zmartwili się srodze, gdy usłyszeli, że doktor z towarzyszami znowu zaginął.
— Czy zrobiono wszystko, aby ich odszukać? — spytał Gerard.
— Tak — odparł Arbellez — ale bezskutecznie. Sam Juarez posłał na zwiady Sępiego Dzioba. Sławny traper wrócił z niczym. Znalazł wprawdzie ślad i podążył za nim do Santa Jaga, ale tam wszystko się urwało.
— Hm. Więc udali się do Santa Jaga? To już coś. Trzeba jeszcze raz zacząć od początku.
— Kto miałby się tym zająć?
— Oczywiście ktoś, kto się zna na tropieniu. Ja więc wyruszę.
— Ty?! — krzyknął Pirnero. — Nie! Nie chcę, aby mój zięć narażał się na takie niebezpieczeństwa!
— W takim razie ci, których kochamy, muszą zginąć. Pirnero się speszył.
— Niech to diabli wezmą! Ale masz rację, Gerardzie. Trzeba ich koniecznie odnaleźć. A tak się cieszyłem, że mam wreszcie zięcia! Co ty na to, Rezedillo?
Wszyscy spojrzeli na dziewczynę.
— Narzeczona moja dobra i dzielna… Pogładziła go po ręce.
— Oczywiście, że zgadzam się, kochany. Czuję, że właśnie tobie uda się


Strony: