Walka o Meksyk

Autor: Karol May

żadnego piechura.
— A jeźdźców?
— Jednego.
— Zna go senior?
— Hm — stary uśmiechnął się chytrze. — Może i znam.
— Mówi pan „może”. Dlaczego?
— Ano, bo wiem, że nie chciał, abym go poznał. Zrobił nawet wszystko, aby mnie ominąć.
— Ale mimo to poznał go pan…
— Tak. Po sposobie trzymania się w siodle. Taką postawę ma tylko jeden człowiek.
— Kto?
Mężczyzna uśmiechnął się znowu.
— Widać bardzo wam zależy, żeby się dowiedzieć. Senior, jestem biedakiem, a każda przysługa wymaga zapłaty.
— To zrozumiałe! — Gerard rzucił mu srebrną monetę.
— Dziękuję. To był doktor Hilario. Lekarz z klasztoru della Barbara. O, widzi pan ten budynek górujący nad miastem?
— Lekarz — ucieszył się Gerard. — A może senior zwrócił uwagę na jego konia?
— Tak. To był kasztan. Po prawej stronie pyska miał białą plamę.
— Dziękuję. To właśnie chciałem wiedzieć.
Pożegnali się i Gerard z towarzyszami pojechał dalej. Setki myśli przelatywało przez głowę trapera. Wreszcie zwrócił się do


Strony: