W Hararze

Autor: Karol May

masztach. Pamiętaj, że to nie żarty! — wstał i poszedł do swojej kajuty.
Gdy po piętnastu minutach sternik go zawiadomił, że emir przystaje na wszystko z wyjątkiem pisemnych przeprosin, wyszedł na pokład i dał rozkaz:
— Strzelajcie po kolei do każdego domu.
Sternik zbliżył się do armaty, by wypełnić rozkaz, a kapitan usiadł w tej samej pozycji, co przedtem. Arab chciał coś powiedzieć przez tłumacza, lecz kapitan go uprzedził:
— Podałem ci warunki. Termin, który wyznaczyłem, minął. Nie stanie ci się nic złego. Możesz opuścić okręt. Ale ja zrobię dokładnie to, co obiecałem.
W tejże chwili sternik dał ognia. Arab zatrząsł się na huk wystrzału, a gdy zobaczył jego straszliwe skutki, zawołał:
— Wstrzymaj się! Spełnię, czego żądasz!
— Zgoda! Czy masz przy sobie dokumenty, które ci przyniósł ode mnie komendant portu?
— Tak.
— Oddaj mi je!
Gdy emir zwrócił dokumenty, kapitan ciągnął dalej:
— Zapłacę cło portowe, nic ponadto. Podarunków nie otrzymasz, straciłeś je przez swoją głupotę. Każę zaraz przynieść papier, abyś mógł


Strony: