W Hararze

Autor: Karol May

winni posłuszeństwo.
— Jeśli naprawdę jesteś emirem, wejdź na pokład, porozmawiamy.
— Zejdź do mnie, jestem przecież ważniejszy od ciebie.
— Jeżeli nie przyjdziesz, kule moje wykażą, kto tu ważniejszy!
Emir po krótkiej naradzie ze swoimi powiedział:
— Postępujesz jak wróg, nie mogę ci zaufać.
— Zaręczam słowem, że nic złego ci się nie stanie.
— Zaręczasz również, że będę mógł opuścić twój statek, gdy tylko zechcę?
— Tak.
— Zastanowię się więc, czy przyjść.
— Daję ci dwie minuty. Po ich upływie rozpocznę palbę. Gdy czas minął, kapitan rozkazał:
— Ognia!
Padł celny strzał, dom emira znów został trafiony. Widząc, że to nie przelewki, władca zawołał:
— Przestań! Już idę! Razem z eskortą.
— Sam wejdziesz na pokład, do każdego innego będę strzelał. Kapitan, jak widać, nie chciał pójść na żaden kompromis. Może ktoś inny na jego miejscu postępowałby inaczej ze względów handlowych, ale on, Europejczyk, uznał za punkt honoru pokazać pyszałkom, że się ich nie ulęknie.
Emir musiał


Strony: