W Hararze

Autor: Karol May

widzicie ten budynek na prawo? To z pewnością meczet. Jeżeli zabierzemy się do niego, muzułmanów ogarnie trwoga jeszcze większa i prędzej zmiękną. Spróbujcie, czy uda się trafić w świątynię.
— Oczywiście. Przecież mamy ją jak na dłoni.
Sternik bardzo starannie nabił armatę. Dwa pierwsze strzały uszkodziły meczet, po trzecim załamał się dach. Znowu rozległy się jęki i krzyki i znowu otwarto bramę. Wyszedł z niej żołnierz, powiewający na znak pokoju burnusem, potem ukazała się lektyka. Przyniesiono ją na brzeg. Wysiadł z niej jakiś człowiek i pośpieszył ku łodzi komendanta. Po chwili podpłynął do statku w otoczeniu pozostałych łodzi. Zatrzymał się w takiej odległości od brygu, aby go można było słyszeć na pokładzie. Ogień wstrzymano, więc podniósł się i zawołał:
— Dlaczego strzelaliście w dom Allacha i w mój?
— A dlaczego wy strzelacie do mego statku?
— Bo jesteście niewiernymi buntownikami, zdrajcami i nie chcecie mnie słuchać.
— Kim jesteś, że śmiesz żądać czegokolwiek od nas?
— Jestem panem tego miasta. Wszyscy znajdujący się tutaj są mi


Strony: