W Hararze

Autor: Karol May

pokładzie stało około piętnastu uzbrojonych Arabów. Dowódca zapytał donośnym głosem:
— Jak się nazywa wasz statek?
— „Syrena” — powtórzył tłumacz za kapitanem.
— Skąd płynie?
— Z Kilonii.
— Gdzie to jest?
— W Niemczech.
— Musi to być mały, nędzny kraj. Nie znam go — rzekł Arab wyniośle. — Co macie na pokładzie?
— Towary.
— A pasażerów?
— Nie.
— Nie wieziecie zbiegłych niewolników?
— Nie.
— Przyjdę na wasz statek, by się przekonać, że mówicie prawdę. Tego było już kapitanowi za wiele. Kazał zapytać:
— Kim jesteś?
— Kapitanem sułtana z Zejli.
— W Zejli rządy sprawuje emir, a nie sułtan. Nie będę słuchać ani jego, ani jego sługi.
— A więc sprzeciwiasz się przeszukaniu statku?
— Sprzeciwiam się, nie masz bowiem do tego prawa. Raczej mnie ono przysługuje. To ty musiałbyś się zgodzić, gdybym chciał wejść na twój okręt.
— Nie pozwoliłbym na to, jestem wojownikiem. Zmuszę cię, abyś wpuścił na pokład mnie i moich ludzi.
— Dlaczego budzę w


Strony: