W Hararze

Autor: Karol May

się chcecie od nich dowiedzieć?
— Przede wszystkim, co to za statek?
— Na to i ja potrafię odpowiedzieć. To statek straży przybrzeżnej emira Zejli.
— A więc coś w rodzaju okrętu wojennego?
— Tak. Cała załoga jest pod bronią. Musiało zajść coś ważnego, skoro go tu spotkaliśmy.
— Trzeba się dowiedzieć, przecież płyniemy właśnie do Zejli. Będziesz dokładnie tłumaczyć pytania i odpowiedzi.
Statki zbliżyły się do siebie tak, że można już było rozpoznać rysy twarzy ludzi. Sternik szykował się właśnie do wystrzału armatniego, aby „arab” opuścił żagle, gdy naraz padła z niego salwa karabinowa. To on żądał, by bryg opuścił żagle. Kapitan roześmiał się głośno. Bawiło go, że taka łupina zachowuje się jak prawdziwy okręt wojenny.
— Słyszeliście? — zawołał do sternika. — Komar wydaje nam rozkazy! Okażmy mu jednak posłuszeństwo. Ciekaw jestem, czego od nas zażąda. Opuszczajcie żagle, chłopcy!
Rozkaz spełniono. Bryg nie płynął już z wiatrem, tylko zatoczył łuk. Statek arabski wykonał taki sam manewr i znalazł się tuż u jego burty. Na


Strony: