W Hararze

Autor: Karol May

odpowiedziały dwa głosy.
— Aż dwóch! Do jakiego szczepu należycie?
— Do szczepu Zareb, jestem tu z synem.
— Dobrze. Pójdziecie za mną. Im bardziej będziecie posłuszni, tym lepiej dla was. Przyniesie to wam wolność.
Wyciągnął klucz do kajdan i podszedł do tego, który powiedział, że jest ojcem. Jednak więzów, krępujących ręce i nogi jeńca, nie zdjął.
— Gdzie drugi?
Gdy się tamten zbliżył, hrabia oswobodził go z kajdan, którymi był przykuty do ściany.
— Wychodźcie teraz! — rozkazał.
Gdy upewnił się, że więźniowie nie będą mogli słyszeć ich rozmowy, rzekł:
— Mówcie jak najciszej. Dlaczego zostaliście schwytani?
— Żyliśmy w pokoju — odpowiedział starszy — ale sułtan napadł na nas, ponieważ ktoś z naszego szczepu ukradł mu konia.
— Jak długo już przebywacie w niewoli?
— Dwa lata.
— To straszne! I chcecie być znowu wolni?
— Jak można o to pytać nas, Somalijczyków? A ty kim jesteś, tajemniczy panie?
— Towarzysz mój i ja byliśmy dotychczas jeńcami tak samo jak wy, ale wyprowadziliśmy


Strony: