W Hararze

Autor: Karol May

przyjaźnie usposobiony do jeńca, tak srogo ukaranego wczoraj. Hrabia przekonał się o tym, gdy przyniesiono mu fajkę i porcję tytoniu. Palenie sprawiło mu niewysłowioną rozkosz; wszak był tego pozbawiony przez wiele lat. Wyszedł przed dom i przysiadł na progu.
Jakże zmieniła się od wczoraj sytuacja. Miał nadzieję, że wszystko skończy się dobrze i ucieczka się uda. Wnet utwierdził się w tym przekonaniu. Ledwie zaczęło zmierzchać, sprowadzono z pastwiska cztery wielbłądy i umieszczono je w szopie wraz z uprzężą.
— Dlaczego wielbłądy nie zostają na pastwisku? — zapytał don Fernando człowieka, który je przyprowadził.
— Taki jest rozkaz sułtana. Jutro rano wyjeżdża ze swoją najstarszą żoną do jej ojca, u którego ma ona zostać jakiś czas. Kazano mi przygotować dwa siodła męskie, lektykę damską i siodło do ładowania ciężarów.
Sułtan, jak widać, usuwał pierwszą żonę, pragnąc cały swój czas poświęcić nowej niewolnicy. Hrabia był uszczęśliwiony! Dwa siodła to przecież w sam raz dla niego i Mindrella, lektyka dla Emmy, na czwartym zwierzęciu można będzie ulokować rzeczy potrzebne


Strony: