W Hararze

Autor: Karol May

natychmiast rozpoczęli modły. Obrządek ich wymaga umycia rąk. Ponieważ nie mieli wody, posługiwali się piaskiem, przepuszczając go przez palce, jakby to była woda. Ukończywszy modlitwę, zdjęli ładunki z wielbłądów, także lektykę, po czym usiedli, by wypocząć po długiej i uciążliwej podróży. Emir wziął kilka daktyli, nalał do skórzanego kubka nieco wody, podszedł do lektyki i zapytał uchylając zasłonkę:
— Chcesz jeść i pić?
Nie było żadnej odpowiedzi, ale kobieta przyjęła owoce i wodę.
— Allach jest wielki, obdarzył mnie złą pamięcią — mruknął emir. — Zapominam ciągle, że nie rozumiesz naszego języka.
Zabrał opróżniony kubek i rzucił na dawne miejsce. Na jego niemy znak kilku ludzi podniosło się z ziemi. Objęli wartę, by wróg nie napadł ich znienacka, a niewolnica nie uciekła. Wkrótce obóz pogrążył się w głębokim śnie.
Otman przybył tymczasem do miejscowości, o której była mowa, i nie zatrzymując się, pośpieszył dalej w kierunku Hararu. Stanął tam w jakąś godzinę po rozmowie z dowódcą.
Bramy miasta zamykano o zachodzie słońca. Później nikt


Strony: