W Hararze

Autor: Karol May

znajdę z pewnością pomoc. Gdyśmy płynęli przez Cieśninę Sunderską, napadł na nas jeden z chińskich okrętów korsarskich. Grasuje ich sporo w tamtych stronach. Piraci odnieśli zwycięstwo i wycięli w pień załogę. Tylko mnie oszczędzono. Dalej już pan wie, don Fernando. Kiedy przypłynęliśmy na Cejlon, zostałam sprzedana. Emir odstąpił mnie sułtanowi Hararu. To wszystko.
— Drogie dziecko — rzekł hrabia łagodnie. — Bóg jest dobrotliwy, każde zło potrafi zmienić na dobro. Kto wie, czy wam wszystkim razem udałoby się dotrzeć do jakiejś wyspy? Pismo Święte mówi: „Z wiatrów czyni anioły, z płomieni swe sługi”. Burza zagnała cię na zachód. Znalazłaś mnie. Wierzę, że wszystko dobrze się skończy.
— Ach, gdyby miał pan rację! Wolę umrzeć, don Fernando, niż zostać żoną tego człowieka.
— Nie umrzesz i nie będziesz do niego należała. Dziś w nocy uciekniemy. Spotkałem w tutejszym więzieniu dzielnego człowieka, który pochodzi z Manresy, niedaleko Rodrigandy. Ten łotr Landola i jego sprzedał, ponieważ był niewygodny dla Gasparina Corteja. Mam wrażenie, że wszyscy mieliśmy być zgładzeni


Strony: