W Hararze

Autor: Karol May

zbudowania tratwy.
— Co za tragedia! Ratunek był tak blisko, a jednocześnie tak daleko!
— A zresztą, gdybyśmy nawet mieli budulec, brakowało nam narzędzi do jego obróbki. Dopiero z biegiem czasu udało się tak wyostrzyć odłamki raf koralowych, że mogły zastępować siekiery i noże. Obcinaliśmy dolne gałęzie krzaków, które rosły na wyspie, i w ten sposób wyhodowaliśmy je na drzewa.
— A jak się odżywialiście?
— Najpierw korzeniami, owocami i jajami. Odkryliśmy również rodzaj muszli, których zawartość przypominała ostrygi. Później zaczęliśmy wyrabiać sieci i wędki, by łapać ryby. Nauczyliśmy się robić strzały i wiązać łuki, aby strzelać do ptactwa. Poznaliśmy na wyspie pewien rodzaj królików; stały się naszym przysmakiem.
— Przysmakiem? Przypuszczam, że Landola nie zostawił wam krzesiwa.
— Och, ogień zdobyliśmy bardzo szybko. Sternau zwiedził sporo krajów, których ludność krzesała go z dwóch kawałków drewna.
— A jak było z ubraniem?
— Zniszczyły się jeszcze na statku, odzież mężczyzn przegniła niemal zupełnie. Nauczyliśmy się więc


Strony: