W Hararze

Autor: Karol May

senioritę jego języka. Co dzień będziemy spędzali trzy godziny razem. Musimy być jednak cierpliwi. I jeszcze jedno: jest szansa uratowania się. Miałem zamiar uciec stąd dzisiaj wieczorem. Może plan ten jeszcze się powiedzie.
Kiedy wyszli z komnaty, sułtan polecił pierwszemu napotkanemu służącemu, by zdjął łańcuchy z nóg więźnia, dał mu porządny przyodziewek i pożywną strawę. Gdy hrabia przebrał się i posilił, sułtan wezwał go do siebie, a potem zaprowadził do skarbca i zamknął za nim drzwi. Don Fernando zastał Emmę na tym samym miejscu co przedtem, mocno zawoalowaną. Naprzeciw niej siedział czarny eunuch. Murzyn wiedział, że starzec jest niewolnikiem; podniósł się na jego widok i rzekł wyniośle:
— Masz być jej nauczycielem?
— Tak — przytaknął hrabia.
— Ale pozostanie pod welonem.
— Oczywiście.
— Nie masz prawa jej dotknąć.
— Ani mi to w głowie.
— I nie masz prawa mówić z nią nic złego o nas.
— Skąd będziesz wiedział, czy mówię coś dobrego czy złego? Nie rozumiesz przecież naszego języka.
— Wyczytam to z twojej miny.

Strony: