W Hararze

Autor: Karol May

czuje na twój widok.
Twarz władcy wyrażała błogość i zaciekawienie zarazem. Pogładził się po brodzie i zapytał łagodnym tonem:
— Co ci odpowiedziała?
— Że jesteś pierwszym w ogóle mężczyzną, na którego zwróciła uwagę.
— A dlaczego?
— Albowiem twarz twoja pełna dostojności i powagi kalifa, oczy zaś siły rozumu, a chód twój dumny. Oto jej słowa.
— Jestem z ciebie bardzo zadowolony, mój niewolniku, tak samo jak i z niej. Sądzisz więc, że odda mi serce i nie będę zmuszony zdobywać go siłą?
— Mężczyzna nigdy nie powinien zdobywać siłą miłości kobiety. Powinien być dla niej pobłażliwy i łagodny, a wtedy miłość zakwitnie sama jak roślina pod wpływem promieni słońca.
— Niewolniku, masz słuszność. Okażę jej wiele łaskawości.
— Czy wiesz, o władco, że miłość najpierw powinna przyoblec się w słowa, zanim przerodzi się w czyny? Niewolnica tęskni za chwilą, kiedy będzie mogła pomówić z tobą w twoim ojczystym języku. Chce powiedzieć ci sama, co czuje do ciebie.
— Niechaj życzeniu temu stanie się zadość. Mianuję cię jej


Strony: