W Hararze

Autor: Karol May

córką pańskiego dzierżawcy Pedra Arbelleza.
Nastąpiła długa pauza. Przez ich serca przeszła fala uczuć. To cud, że się spotkali. Hrabia nie mógł rozpoznać rysów twarzy Emmy, usłyszał tylko, że głos jej się załamał przy ostatnich słowach. Płakała. I don Fernando nie potrafiłby zapewne opanować cisnących się do oczu łez, gdyby sułtan nie przerwał brutalnie:
— Jak widzę, rozumiesz jej mowę. Jaki to język?
— Pochodzi z kraju, którego tutaj nikt nie zna.
— Jak się nazywa ten kraj?
— Hiszpania.
— Nigdy o nim nie słyszałem. Musi to być jakiś mały, nędzny kraj.
— Przeciwnie, to duży kraj, należy do niego wiele wysp, które rozsiane są po wszystkich morzach świata.
— Czy panuje tam sułtan?
— Nie, tylko potężny król, który sprawuje rządy nad milionami mieszkańców.
Sułtan uśmiechnął się z powątpiewaniem. Nie słyszał nigdy nazwy „Hiszpania” i dlatego uważał słowa hrabiego za nieprawdziwe.
— Co powiedziała niewolnica? — zapytał.
— Że cieszy się, iż właśnie ty ją kupiłeś. Twarz sułtana rozpogodziła się.

Strony: