W Hararze

Autor: Karol May

za rękę i wyprowadził. Stała teraz przed nimi wysoka i smukła, drżąca ze strachu, a jednak wyniosła jak księżniczka.
Sułtan wypłacił emirowi za piękną niewolnicę pięć tysięcy talarów. Gdy ten oddalił się, złożywszy głęboki, nieco przesadny ukłon, sułtan ujął dziewczynę za rękę i przeprowadził ją przez kilka komnat, jeśli tak można nazwać izby jego siedziby. Kiedy doszli do zaryglowanych drzwi, otworzył je i znaleźli się w obszernym pokoju, który zamiast okna miał niewielki, wąski otwór, przepuszczający bardzo mało światła. Na wszystkich ścianach wisiała kosztowna broń i bogata odzież; trzy obstawione były skrzyniami i pakami. Z sufitu zwisała wielka lampa oliwna. Był to skarbiec sułtana. Pod czwartą ścianą stała obita perskim dywanem otomana, jak gdyby przeznaczona dla piękności tak szczególnej, jak biała niewolnica. Gestem ręki polecił jej, by usiadła. Usłuchała. Zaczął mówić do niej w różnych znanych sobie językach. Nie rozumiała jednak ani słowa. Tylko patrzyła na sułtana i od czasu do czasu kiwała głową.
Co robić, co robić? — denerwował się sułtan. Wreszcie wpadł na


Strony: