W Hararze

Autor: Karol May

Tymczasem dla parady powieszono w sali tronowej rewolwer. Gdy wszyscy obecni oddalili się na rozkaz władcy, sułtan zaczął osobiście znosić do skarbca pozostałe podarunki.
Wiadomość o przybyciu karawany spowodowała, że mieszkańcy Hararu wyszli z domów, ale plac przed pałacem był pusty. Wszyscy wiedzieli, że mogą rozpocząć zakupy dopiero wtedy, gdy pan je skończy. Wiedzieli również i o tym, że wszelki pośpiech w tym względzie może kosztować życie.
Po niedługim czasie cała karawana na czele z emirem przekroczyła bramę miasta. Minąwszy uliczki, zatrzymano się na placu przed pałacem. Zdjęto pakunki ze zwierząt, tylko wielbłąd z lektyką wciąż dźwigał swój ciężar. Rozpostarto wielkie dywany i rozłożono na nich towary. Zjawił się sułtan, aby je obejrzeć. Był bez asysty, bo zakupów zawsze dokonywał sam.
— Gdzie niewolnica? — zapytał.
— Tam, w lektyce.
— Chcę ją zobaczyć. Kupiec pokręcił głową.
— Najpierw martwy towar, później żywy.
— Jestem władcą w Hararze! Chcę ją widzieć! — zawołał z gniewem.
— A ja jestem władcą moich rzeczy! — Arafat


Strony: