W Hararze

Autor: Karol May

niebezpieczeństwo zapomnienia o życiu, o świecie, o samym sobie.
— Na Allacha, całowałeś ją? — zaniepokoił się sułtan, jakby niewolnica należała już do jego haremu.
Emir z trudem ukrył swój uśmiech zadowolenia. Już wiedział, że będzie mógł swój towar wycenić bardzo wysoko.
— Mylisz się. Jeszcze żaden mężczyzna nie pocałował tej dziewczyny.
— Czy jesteś tego pewien?
— Tak. Trudno całować, gdy nie można się porozumieć.
— Czyżby była głuchoniema?
— Skądże! Jej mowa brzmi jak śpiew słowika, ale nikt nie rozumie ani słowa.
— Co to za język?
— Nie wiem, nigdy przedtem go nie słyszałem. Wiem, jak mówią Arabowie, Malajczycy, Somalijczycy, mieszkańcy Hararu, Hindusi, Malajczycy, Turcy, Francuzi i Persowie; ten język jednak jest zupełnie inny.
— Skąd wziąłeś tę dziewczynę?
— Spotkałem na Cejlonie Chińczyka, handlarza młodych kobiet. Dałem za nią dużo pieniędzy, bo gdy ją tylko zobaczyłem, od razu pomyślałem o tobie.
— Idź i sprowadź niewolnicę wraz z resztą towaru!
Emir wyszedł ze swymi ludźmi.


Strony: