W Hararze

Autor: Karol May

nie.
— A więc?
— Należy do białej rasy — oznajmił emir dobitnie. Sułtan aż zaklaskał z radości.
— Na Allacha! Więc to Turczynka!
— Nie. Turczynka kosztowałaby najwyżej pięćset talarów, ta zaś jest warta tyle samo, ale tysięcy.
Sułtan zerwał się z ławy i zawołał:
— A więc jest białą chrześcijanką, niewierną?
Trzeba pamiętać, że w tych stronach europejską niewolnicę uważano za skarb najcenniejszy, trudny do opłacenia.
— Tak — potwierdził emir. — To chrześcijanka.
— Czy jest bardzo biała?
— Jak kość słoniowa.
— Piękna?
— Żadne hurysy nie mogą się z nią równać.
— Niska?
— Przeciwnie, wysoka i zgrabna jak palma, która rodzi złote owoce.
Widać było, że zainteresowanie sułtana rośnie z każdą chwilą.
— Opisz ją! — rozkazał. — Jakie ma ręce?
— Drobne i delikatne jak u dziecka. Paznokcie jej błyszczą jak liście róży, jak pierwszy sen jutrzenki.
— A usta?
— Wargi ma jak granaty, zęby lśnią wśród nich jak perły. Kto ją całuje, temu grozi


Strony: