W Hararze

Autor: Karol May

Wcale nie. Musiałem zapłacić za nie w Adenie moc pieniędzy. Mam jeszcze inne naboje do dwóch pięknych strzelb, które mogę sprzedać. Takich strzelb jeszcze tu nie było. Są to amerykańskie dwururki.
— Przynieś je! — rozkazał sułtan.
— Przyniosę z innymi towarami, jeśli mi tylko powiesz, żeś zadowolony z podarków i że możemy rozpocząć nasz targ.
Sułtan jeszcze raz obrzucił dary chciwym spojrzeniem.
— Jestem najpotężniejszym władcą wszystkich krajów. Wielki sułtan nie zasługuje na tak marny haracz, ale Allach jest litościwy, więc i ja chcę być łaskawy. Przynieś, co masz. Najpierw poczynię zakupy, później niechaj kupują moi ludzie.
— Idę, ale mylisz się twierdząc, że nic nie ma godnego ciebie. Mam coś, czego nie posiada żaden książę, żaden sułtan.
— Co takiego?
— Niewolnicę.
— Wszystkie kobiety, czy to matki, czy córki, do mnie należą i mogę wśród nich wybierać wedle upodobania.
— Masz rację. Ale takiej dziewczyny, jaką przywiozłem, nie ma w całym Hararze.
— Czy to Nubijka?
— Nie.
— Abisynka?
— Także


Strony: