W Hararze

Autor: Karol May

awanturnik i nie po to, abyś mnie obrażał.
— Usta masz zuchwałe. Czy cię obraziłem?
— Kto poniża gońca, ten dotyka również i jego pana. Powiedz, czy chcesz przyjąć podarki i ubić interes ze mną? Jeżeli nie, odjeżdżam.
— Co masz dla mnie tym razem?
— Jedwabie i chusty, miedź, ołów, żelazo, proch, papier i cukier.
— A czego żądasz w zamian za to?
— Kości słoniowej, tytoniu, kawy, szafranu, masła, miodu i gumy.
— Zobaczę. Pokażcie podarunki!
Wyłożono je przed sułtanem. Aż zapalił się do trzech rewolwerów, które zobaczył!
— Ta broń jest bardzo pożyteczna — rzekł. — Wiem, jak się z nią obchodzić; wiem również, że z braku amunicji staje się bezużyteczna. Był tu raz jeden Anglik, który mi ofiarował pistolet. Nauczył mnie, jak się z nim obchodzić. Zaledwie jednak odjechał, wyczerpały się naboje i broń straciła wartość.
— Mam dużo nabojów — zachwalał emir. — Mogę je wszystkie sprzedać.
— Co? Mam kupować? Darowujesz mi broń, a naboje każesz kupować? Czy nie wiesz o tym, że naboje należą do rewolweru?


Strony: