W Hararze

Autor: Karol May

rodziny zabitego strażnika.
Następnego ranka, w dwie godziny po nastaniu świtu, do nowego strażnika przybiegł sługa sułtana.
— Czy karawana już jest? — zapytał.
— Jeszcze nie.
— Nasz pan cię wzywa.
Strażnik pobladł ze strachu. Musiał jednak usłuchać rozkazu.
Sułtan siedział już na swym drewnianym tronie. Strażnik padł plackiem, by wysłuchać słów władcy. Obok sułtana stało kilku możnych.
— Czy emir Arafat przybył z podarunkami?
— Jeszcze nie, panie.
— Dlaczego ten pies zwleka? Czy nie powiedziałeś jego gońcowi, że oczekuję go w dwie godziny po wschodzie słońca?
— Nie, nie starczyło mi czasu — wymamrotał strażnik, drżąc na całym ciele.
— Dlaczego, ty psie, ty psi synu? — ryknął tyran.
— Odjechał tak prędko…
— Więc przez ciebie mam czekać? Allach jest wielki i sprawiedliwy. Co człowiek daje, to otrzymuje z powrotem. Jako kat pozbawiłeś życia wielu ludzi, teraz rozstaniesz się ze swoim. Chodź tutaj!
Powtórzyła się scena z poprzedniego wieczora. W kilka chwil później strażnik leżał na ziemi z


Strony: