W Hararze

Autor: Karol May

późnej porze?
Zapytany padł na ziemię, uniósł nieco głowę i odparł:
— Przed bramą stoi goniec i domaga się, aby go wpuszczono.
— Kto go przysyła?
— Emir Arafat.
— Arafat? A więc nareszcie wrócił! Długo kazał czekać na siebie!
Kim jest goniec, którego przysłał?
— Należy do szczepu Somali. Sułtan zatrząsł się z gniewu.
— Do szczepu Somali? I śmiesz, psie, niepokoić mnie z powodu jakiegoś tam Somalijczyka? Niech Allach będzie dla ciebie litościwy. Zbliż się!
Strażnik przyczołgał się do ławy, aż głowa jego dotknęła stóp sułtana.
— Uklęknij i odwróć się! — rozkazał sułtan.
Biedak już wiedział, co go czeka. Władca Hararu miał bowiem zwyczaj ostrym nożem zadawać uderzenia w kark tym, którzy wzbudzili jego gniew. Jeżeli cios trafiał w szyję, ofiara umierała natychmiast. Jeżeli był mniej celny, trafiony uchodził wprawdzie z życiem, ale z bolesną raną, po której pozostawało zwykle pewne zesztywnienie karku. W Hararze i w okolicy spotykało się wielu ludzi tak okaleczonych. Była to pamiątka po gniewie władcy, który życie


Strony: