W Hararze

Autor: Karol May

— rzekł. — Musimy jednak pamiętać o tym, że jutro czeka nas wielki wysiłek. Co do mnie, to pragnienie mam większe od głodu, a wiem, że pod dachem wisi skórzana torba napełniona wodą. Mindrello, ryzykujemy?
— Dlaczego nie?
— Zgoda! Podniesiemy kamień i wydostaniemy się na zewnątrz.
— Na wszelki wypadek wezmę nóż.
— Masz nóż?
— Tak. Udało mi się go zabrać niepostrzeżenie. Zszedł na dół. Wkrótce wrócił, trzymając nóż w zębach. Znowu oparli się o kamień i odsunęli go na bok. Kiedy byli już na ziemi, przypadli do niej i zaczęli się czołgać w kierunku budynku, pod którego dachem stały worki z daktylami. Nad nimi wisiał wór z wodą, o którym mówił hrabia. Don Fernando zbliżył się, chcąc ugasić pragnienie, ale towarzysz go powstrzymał:
— Nie teraz, senior, później. Ten wór jest nam bardziej potrzebny aniżeli hadżiemu. Proponuję, byśmy go zabrali.
— O świcie wykryją kradzież.
— I co z tego? — Mindrello zarzucił sobie na plecy worek pełen daktyli. — Weź tę wodę, senior. Będziemy mieli co jeść i pić.
Po tych słowach pobiegł szybko


Strony: