W Hararze

Autor: Karol May

teraz się okaże, czy damy radę — powiedział Mindrello. Było sporo miejsca, więc mogli stanąć obok siebie, mocno oprzeć się nogami o ziemię i z całych sił starać się poruszyć płytę. Z początku szło bardzo ciężko, ale po kolejnym naciśnięciu płyta przesunęła się nieco w bok, tak że powstał nieduży otwór, przez który ujrzeli gwiaździste niebo.
— Chwała niech będzie Bogu i Wszystkim Świętym! — szepnął hrabia. — Jakże cudowne jest to świeże powietrze w porównaniu z ohydnym smrodem tam na dole! Mam wrażenie, jakby gwiazdy uśmiechały się do nas i błogosławiły nasz plan. Czy umiesz z gwiazd odczytywać godzinę?
— Tak. Jest po północy.
— Więc za późno na ucieczkę. Jak cicho i spokojnie dokoła! Harar pogrążony jest w głębokim śnie. Przed domem hadżi Amandana stoją jeszcze worki daktyli, które dziś otrzymał. Widzę je w ciemności.
— Worki z daktylami? — zainteresował się Mindrello. — Gdybym mógł choć kilka zabrać. Przez cały dzień nic nie jadłem. Hrabia wychylił głowę przez otwór i uważnie się rozejrzał.
— Wychodząc stąd popełnimy nieostrożność


Strony: