W Hararze

Autor: Karol May

je i brać udział w mordowaniu załogi! Nic dziwnego, że się opierałem. Wtedy znowu wtrącono mnie do ładowni. Przymierałem głodem, znosiłem razy, których mi nie oszczędzono. Ponieważ mimo to nie kwapiłem się do udziału w zbrodniczych postępkach, Landola oświadczył, że przeznaczył dla mnie najsurowszą karę: sprzeda mnie jako niewolnika. Płynęliśmy obok wschodniego wybrzeża Afryki. Zarzucił kotwicę koło Garadu i udał się na ląd. Wkrótce sprzedał mnie naprawdę.
Mój nabywca był handlarzem niewolników. Musiałem w kajdanach pójść za nim w głąb kraju, aż do Doli. Tam sprzedał mnie komuś innemu. Wędrowałem z rąk do rąk. Ostatnim moim panem był okrutny kacyk murzyński. Język ludzki nie zdoła opisać tego, co u niego wycierpiałem. Musiałem pracować za trzech i spełniać najohydniejsze posługi. Maltretowano mnie i morzono głodem. Mimo tych strasznych warunków i niezdrowej okolicy wytrzymałem wszystko. Wreszcie mój pan umarł, a jego spadkobierca sprzedał mnie pewnemu mieszkańcowi Hararu. Ten zaś oddał mnie w podarunku sułtanowi.
— Od jak dawna tutaj jesteś?
— Od jakichś czternastu dni.


Strony: