Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

je zabrać. Czy musi senior zajść jeszcze do swojej chaty?
— Nie.
— To dobrze. Boję się, że Indianie będą przeszukiwać teren. Jeśli mnie znajdą, będę zgubiony.
— I ja także, gdy zobaczą mnie z panem. A zatem, komu w drogę… Ale czy zniesie pan taką jazdę?
— To się okaże. Ze swej strony będę się starał nie przysparzać panu kłopotu.
— Nie traćmy więc czasu! Jeśli Apacze zaczną szukać, na pewno wpadną na trop i będą nas ścigać. Dlatego proponuję nie zatrzymywać się w nocy, aby ich znacznie wyprzedzić. Jutro rano zdobędziemy świeże konie.
Dosiedli wierzchowców i ruszyli.
Cortejowi niełatwo było jechać. Każde stąpnięcie konia wywoływało natychmiast bóle głowy. Doskonale jednak wiedział, że tylko pośpiech był dla niego ratunkiem. Dlatego zacisnąwszy zęby, starał się znosić ból bez skargi.
Kiedy wyjechali z lasu i znaleźli się na rozległej prerii, Grandeprise obrzucił Corteja badawczym spojrzeniem i zapytał:
— Boli pana, senior Pirnero? Może odpoczniemy?
— Nie. Naprzód.
— Dobrze. Dotychczas cwałowaliśmy. Ponieważ mamy


Strony: