Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

del Erina?
— Posiadłość starego Pedra Arbelleza? Tak, kilkakrotnie tam byłem.
— To właśnie tam.
— A więc jest pan krewnym Pedra Arbelleza? Cortejo nie śmiał wyznać prawdy. Odpowiedział:
— Tak, bliskim krewnym. Czy był pan w Guadalupe?
— Tak, senior.
— A więc zna pan starego oberżystę Pirnera?
— Który stale mówi o zięciach? O, znam go bardzo dobrze.
— Jest moim krewnym tak samo jak Arbellez. Ja także nazywam się Pirnero. Wracałem od niego do Camargo, a następnie do hacjendy del Erina. Lecz niedaleko stąd schwytała mnie banda Apaczów i tak urządziła, jak pan widzi.
— A to kojoty! Ale że pana nie zabili…
— Szybka śmierć byłaby dla mnie wybawieniem. Wymyślili coś o wiele okrutniejszego. Oślepiwszy mnie, wsadzili na tratwę i rzucili na łaskę rzeki. Gdyby mnie nurt nie zaniósł na ląd i gdyby Bóg pana nie zesłał, zginąłbym niechybnie.
— Bóg chroni sprawiedliwego, senior. Stale doświadczałem tej prawdy. Skoro mnie posłał do pana, nie mogę seniora porzucić. Nie rozumiem jednak, czego tu szukają Apacze. Ja także spotkałem ich oddział.


Strony: