Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

kochany pan! O Boże, dziękuję ci, że dałeś mi dziś tyle radości!
Teraz zbliżył się do niego Niedźwiedzie Serce. Ujął go za prawa rękę i powiedział:
— Niech chory brat znowu odzyska zdrowie i szczęście. Ci, którzy go dręczyli, muszą doświadczyć naszej zemsty. Jutro przy pierwszym promieniu słońca odbędzie się nad nimi sąd.
Myśliwy Grandeprise

Cortejo usłyszał nagle słowa wypowiedziane po francusku:
— Znowu kopiesz, koniku kary. Daj spokój gniademu! Francuz! — przeraził się. Jestem zgubiony! Ale po kilku chwilach usłyszał ponownie:
— Do wody! Na tamtym brzegu jest nasza chata i lepsza niż tutaj pasza.
Nasza chata? A więc mieszkał w Teksasie i nie był ani Francuzem, ani Meksykaninem. Cortejo zdobył się na odwagę.
— Halloo! — zawołał. Nikt nie odpowiedział.
— Halloo! — powtórzył głośniej. Teraz usłyszano go.
— Halloo! Kto woła?
— Nieszczęśliwy, pozbawiony pomocy!
— Gdzie jest ten nieszczęśliwy?
— Tutaj.
— Gdzie jest to tutaj? Określ mi miejsce, człowieku!
— Nie mogę, jestem ślepy.

Strony: