Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

któryś z wrogów?
— Zaledwie kilku.
— A niech tam! Zemsta była i tak krwawa. — Czy senior Arbellez żyje?
— Tak. Pójdziemy do niego?
Przyłączył się do nich Bawole Czoło. Nie wspomniał nawet o incydencie z rannym Meksykaninem. Udali się do piwnicy, znaleźli tam uwolnionych więźniów i czuwających nad nimi Miksteków.
Bawole Czoło ukląkł przy Arbellezie.
— Czy poznaje mnie pan, senior? — zapytał. Hacjendero skinął głową.
— Czy bardzo pan cierpi?
Jęk, który wydobył się z piersi starca, był wymowniejszy od słów.
— Wielu odważnych Miksteków zostało rannych w bitwie —stwierdził Sternau — ale pomoc lekarska należy się w pierwszym rzędzie seniorowi Arbellezowi. Musimy natychmiast wynieść go z tej piwnicy!
— Ja będę pielęgnowała mojego pana — powiedziała Maria Hermoyes — dopóki nie wróci do zdrowia.
Niewiele czasu minęło, a hacjendero leżał w wygodnym łóżku w pokoju na piętrze.
Sternau zbadał go. Organizm starca był skrajnie wyczerpany. Doktor poinformował o tym przyjaciół.
— Pomszczę swego brata Arbelleza —


Strony: