Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

lewą ręką, a prawą podnosząc do ciosu.
— Nie jestem waszym wrogiem. Żywiłem więźniów. Beze mnie zginęliby z głodu i pragnienia.
Miksteką zdawał się nie słyszeć. Już miał przebić Meksykanina, gdy Sternau chwycił jego wzniesioną prawicę.
— Stój! — rozkazał. — Musimy wysłuchać tego człowieka. Twarz Indianina wykrzywił grymas wściekłości.
— Co to ciebie obchodzi? Powaliłem go i pokonałem, jego życie jest moją własnością.
— Jeśli istotnie uczynił to, co mówi, zasługuje na ułaskawienie.
— Pokonałem go, powinien umrzeć!
Sternau puścił rękę Indianina i wyciągnął rewolwer.
— Zakłuj go, jeśli się ważysz czynić na przekór mojej woli!
— Grozisz mi, swemu sojusznikowi?
— Tak. Jeśli go zabijesz, runiesz martwy!
— Poskarżę się Bawolemu Czołu!
— Poskarż się, ale nie próbuj przeciwstawić się mojej woli! Miksteka odstąpił od swej zdobyczy i podszedł do wodza.
Sternau pochylił się nad rannym.
— Powiadasz, że żywiłeś więźniów? — zapytał.
— Tak, senior. Dziękuję panu, żeś


Strony: