Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

biegali w tę i z powrotem i przekrzykiwali się wzajemnie. Na Sternaua w ogóle nie zwrócili uwagi. Przecisnął się między nimi i zszedł do piwnicy. Płonęło tam mdłe światełko. Jakiś mężczyzna stał przy drzwiach na straży.
— Kto jest w tej piwnicy? — zapytał Sternau.
— Arbellez i…
— Gdzie klucz? — przerwał doktor.
— Właściwie na górze u seniority.
— Właściwie? To znaczy, że jest tutaj. Daj go! Strażnik przyjrzał się Sternauowi.
— Kim pan jest? Co to za alarm na górze?
— Jestem kimś, kogo masz słuchać, a ten alarm na górze nie powinien cię obchodzić. Dawaj klucze!
— Oho! Nic z tego! Najpierw chcę usłyszeć pańskie nazwisko! Nie znam pana!
— Zaraz mnie poznasz!
Mocnym ciosem powalił strażnika. Przeszukał jego kieszenie i znalazł klucz. Po chwili drzwi stały otworem. Wziął lampę i oświetlił pomieszczenie.
Było ciasne, zimne i wilgotne. Na kamiennych płytach leżały stłoczone trzy osoby. Na piersiach mężczyzny spoczywał inny, a do stóp pierwszego przytulała się kobieta. W kącie poniewierał się kawałek zeschniętego chleba i


Strony: