Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

energii.
— Senior, jesteś w głównej kwaterze mego ojca!
— Chce mnie pani przestraszyć? — Uśmiechnął się Sternau.
— Jedno moje słowo, a będziesz jeńcem.
— Myli się seniorita. Oznajmiam pani, że zbliża się Juarez z wojskiem. Wasza błazenada dobiegła dziś końca. Czy pani przypuszcza, że przybyłem tutaj, nie zapewniwszy sobie bezpieczeństwa? Hacjenda jest otoczona, pod wałami stoi przeszło tysiąc Miksteków. Teraz my mamy was w ręku.
— Jeszcze nie! — wykrzyknęła.
W obliczu niebezpieczeństwa odzyskała przytomność umysłu. Mimo bólu podbiegła do stołu, chwyciła pistolet i strzeliła do Sternaua, wzywając jednocześnie pomocy. Strzał chybił, Sternau bowiem uskoczył w bok. Za chwilę już leżała powalona rękami Ungera. Jednocześnie rozległo się dokoła hacjendy przeraźliwe wycie. Mikstekowie usłyszeli wystrzał i przyjęli go za umówiony sygnał. Sternau skoczył ku drzwiom.
— Nadchodzą! — rzekł. — Trzymaj mocno tę kobietę, najlepiej zamknij się z nią w pokoju! Muszę iść do Arbelleza!
Zbiegł po schodach. Dom sprawiał wrażenie gniazda os. Meksykanie


Strony: