Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

/> — Nie wiem. Nieraz zdarza mi się coś zapomnieć, a przypominam sobie dopiero po pewnym czasie.
— Wkrótce się dowiemy. Niech pan zawoła, by parowce przybiły do lądu!
— Nie zrobię tego.
Cortejo położył rękę na ramieniu trapera.
— Senior Dryden, łodzie muszą przybić, zanim się ściemni. Jeżeli pan nie wyda odpowiedniego polecenia, potrafię pana zmusić do tego!
— Zmusić? Mnie?! W jaki sposób?
Sępi Dziób wciąż trzymał parasol pod pachą. Ręce włożył do kieszeni spodni. Jego mina była tak obojętna, jak gdyby żadne niebezpieczeństwo nie mogło mu grozić.
— Chłostą! — zagroził Cortejo. — Każę panu wymierzyć pięćdziesiąt batów!
— Pięćdziesiąt? Tylko tyle?
— Senior, pan jest chyba obłąkany?!
— Well! A pan nie?
— Skoro panu pięćdziesiąt batów za mało, każę pana tak długo ćwiczyć, dopóki senior nie będzie miał dosyć.
Sępi Dziób wzruszył ramionami i uśmiechnął się drwiąco.
— Ćwiczyć? Mnie, Englishmana?
— Tak. Może senior być po tysiąckroć Englishmanem i po tysiąckroć synem czy bratem


Strony: