Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

i musimy się koniecznie rozmówić z seniorem Cortejem. Gdzie on jest?
Dowódca przyjrzał się Sternauowi. Jego potężna postać zrobiła widać na nim wrażenie, ale usiłował nie dać tego poznać po sobie.
— Musicie się przedtem i mnie zameldować! — zawołał.
— Tak? Kimże pan jest?
— Załatwiam meldunki.
— No, więc zamelduj nas pan Cortejowi! Reszta pana nie obchodzi.
Meksykanin roześmiał się ironicznie.
— Myli się pan. Obowiązują tutaj prawa wojenne. Jesteście moimi jeńcami, dopóki nie zdołacie udowodnić, że istotnie wysłał was Pantera Południa.
— Człowieku, na co sobie pozwalasz! Czy zameldujesz mnie czy nie! — huknął Sternau.
— Oho! Teraz mówi się do mnie przez ty! Miej się pan na baczności, bo każę seniora wysmagać!
— Ty śmiesz mi to mówić! Oto moja odpowiedź, kanalio! Chwycił Meksykanina za gardło, dwukrotnie uderzył pięścią w głowę, po czym cisnął nieprzytomnego do kąta.
Nikt nie śmiał się odezwać. Sternau wodził chwilę oczyma po zebranych.
— Każdemu, kto mnie obrazi — zagroził — może się to samo


Strony: