Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

/> — Dobrze — zgodził się Sternau. — Ale poczekamy, aż folwark zostanie okrążony. Mój wystrzał — zwrócił się do Miksteki — będzie dla was sygnałem.
Pięćdziesięciu wojowników zostało przy koniach. Reszta w milczeniu ruszyła piechotą. Spodziewano się ujrzeć ogniska obozu. Jednakże ludzie Corteja zajęli widać dwór i inne budynki hacjendy, bo żadnego obozu nie rozłożyli. Dzięki temu Indianie mogli podejść bardzo blisko. Kiedy okrążyli hacjendę, Sternau i Unger puścili wierzchowce w cwał, jak gdyby przybyli z daleka. Zatrzymali się przed bramą i zapukali. Zapytano, czego chcą.
— Czy to hacjenda del Erina?! — zawołał Sternau.
— Tak!
— Jesteśmy gońcami.
— Kto was wysłał?
— Pantera Południa.
— W takim razie możecie wejść.
Otworzono bramę i wjechali na podwórze. Kiedy zeskoczyli z koni, zaprowadzono ich do dworu. W jasno oświetlonym dużym pokoju na parterze było pełno ludzi. Jeden z nich, zapewne dowódca, zapytał Meksykanina, który ich przyprowadził:
— Czego chcą ci dwaj?
— Przybywamy od Pantery Południa — powiedział Sternau —


Strony: