Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

powrócił! Podnieście tomahawki i noże, aby go powitać!
— Uff!
Po tym jednym słowie zaległa cisza. Bawole Czoło zaczął mówić:
— Niech strażnicy powiedzą, czy jesteśmy bezpieczni.
— Nie ma tu obcego oprócz ośmiu białych, których sprowadził jeden z Miksteków! — zawołano z dala.
— To ja byłem owym Miksteką. Ilu was jest?
— Przeszło jedenaście set.
— Niech moi bracia słuchają! Jutro dowiecie się, gdzie tyle czasu przebywał Bawole Czoło. Teraz powiem tylko, że Juarez, Zapoteka, wyruszył, aby wypędzić z kraju Franków. Bawole Czoło pospieszy doń z wojownikami, pragnącymi walczyć w jego szeregach. Dziś wszakże pojedziemy do hacjendy del Erina, aby pokonać przebywających tam ludzi Corteja. Jego czereda składa się z najgorszych łotrów białych twarzy, dla których Miksteką nie ma litości. Kto z nich nie ucieknie, musi umrzeć. Moi bracia niech się podzielą na dziesiątki dziesiątek i jadą za mną. Tam, gdzie się zatrzymam w pobliżu hacjendy, zostaną konie oraz pięćkroć po dziesięciu mężów. Niech wyznaczy ich wódz Rżący Rumak. Pozostali po cichu obejdą hacjendę


Strony: