Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

ułożył kamień w otworze pagórka, a pień umieścił na poprzednim miejscu.
— Jeśliby tu przyszli wrogowie — powiedział — nic nie znajdą.
— Dokąd teraz idziemy?
— Tam, gdzie ukryjemy się do jutra wieczór.
— Aż do wieczora? — niecierpliwił się Unger. — Czy w dzień nic się nie da zrobić dla hacjendy i dla Arbelleza?
— Nic. Ale wieczorem hacjenda będzie nasza.
Wrócili do koni, wsiedli na nie i zjechali z góry. Zboczyli na lewo i w pół godziny później dotarli do jaskini osłoniętej zaroślami.
— Tu będziemy czekać — oświadczył Bawole Czoło. Przywiązali konie, rozstawili straże, ułożyli się na mchu i usiłowali zasnąć.
Noc i dzień upłynęły w spokoju. Około szóstej wieczorem nastał zmrok, jednakże Bawole Czoło postanowił czekać jeszcze dwie godziny. Wreszcie opuścili jaskinię, dosiedli koni i ruszyli. Wkrótce usłyszeli przed sobą i za sobą tętent koni.
— Kto to może być? — szepnął Piorunowy Grot do Bawolego Czoła.
— Mój brat niech będzie spokojny. To synowie Miksteków, którzy usłuchali mego wezwania.
Kiedy wjechali na


Strony: