Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

płomień. Identyczny wybuchł na północy i już wkrótce ujrzeli pięć podobnych zniczów.
Bawole Czoło podszedł do wielkiego kamienia, który leżał w pobliżu. Podniósł go z trudem i oto ukazał się otwór, w którym leżało kilka kul wielkości bilardowych. Wziął trzy, wrzucił w ogień, a otwór przykrył kamieniem.
— Po co te kule? — zapytał Sternau.
— Mój brat zaraz zobaczy.
Ledwie to powiedział, a już trzy płomienie wystrzeliły ku niebu i utworzyły w górze trzy ogniste tarcze, które przez dłuższy czas tkwiły na jednakowej wysokości, po czym powoli zaczęły się obniżać.
Wkrótce zobaczono podobne znaki nad pięcioma pozostałymi piecami.
— Co to za sygnały?
— Każde miejsce ma swój znak — wyjaśnił Bawole Czoło. — Mój oznaczał górę El Reparo, aby Mikstekowie wiedzieli, gdzie się mają zgromadzić.
— Ale wrogowie również zauważą te ognie.
— Nie będą rozumieli ich języka. Oto płomień opada. Wkrótce opuścimy to miejsce.
Ognisty znak gasł z taką samą szybkością, z jaką się rozpalił. Kiedy znowu zapadły ciemności, Bawole Czoło


Strony: