Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

pnia kilka suchych szczap i wykrzesał nad nim iskrę. Wkrótce zajęły się jasnym płomieniem. Wrzucił je do otworu i zszedł z pagórka. Z początku rozległo się trzeszczenie, po czym głośne syki. W końcu wybuchnął płomień półmetrowej wysokości.
— Za niski — zauważył Unger.
— Mój brat niech chwilę poczeka — uspokajał wódz. — Synowie Miksteków umieją wzniecać płomienie wojny.
I rzeczywiście. Po minucie płomień zaczął się wznosić, a po pięciu osiągnął niebywałą wysokość. Miał kształt słupa, który na górze rozpryskiwał się we wszystkich kierunkach z takim blaskiem, że zrobiło się jasno jak w dzień.
— Co za piec! — dziwił się Sternau. — Takiego jeszcze nigdy nie widziałem! Czy podobnych jest więcej?
— Tak. Są wszędzie tam, gdzie żyją Mikstekowie. Do wzniecania ognia wyznaczono nawet specjalnych mężów.
— A jeśli oni umarli?
— Przed śmiercią przekazali innym swoje powinności. Niech mój brat spojrzy! Oto odpowiedź!
Wskazał na południe. W odległości, której z powodu mroków nocy niepodobna było określić, wznosił się również


Strony: