Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

pana! — Sternau próbował go odwieść od tego zamiaru.
— Nie boję się. Zresztą pojedzie ze mną Bawole Czoło. Zna wszystkie ścieżki, nikt nas nie spotka.
— No dobrze. Przypuśćmy, że szczęśliwie dotrzecie do celu, a co później?
— Uwolnimy hacjendera.
— Wy obaj?
— Tak. Niech pan pójdzie ze mną do Bawolego Czoła. On to panu lepiej wytłumaczy.
Zeszli na brzeg. Stał tam Bawole Czoło i rozmawiał z Niedźwiedzim Sercem. Miksteka zwrócił się do Ungera:
— Co zamierza czynić Władca Skał?
— Radzi czekać.
— Dosyć długo już czekaliśmy!
— Więc mój brat Bawole Czoło chce także pójść do hacjendy? — zapytał Sternau.
— Tak. Jestem wolnym Indianinem. Hacjenda była ojczyzną dla Karii, mojej siostry, senior Arbellez był moim przyjacielem i bratem. Jadę mu na ratunek.
Słowa te i ton, którym zostały wypowiedziane, przekonały Sternaua, że nic już nie odwiedzie Indianina od tego, co postanowił. Spytał więc tylko:
— W jaki sposób zamierza mój brat ratować Arbelleza? Okolica jest pełna Francuzów.
— Bawole Czoło kpi sobie z


Strony: