Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

/> — Chętnie bym panu pomógł, ale Francuzi utrudniają mi życie, jak tylko mogą. Dwukrotnie usiłowałem przekazać prywatną korespondencję, ale za każdym razem odmawiali.
— Czy to były pańskie listy?
— Nie. Pisali je nie znani mi ludzie; prosili tylko o pozwolenie na wysłanie listów. Chętnie je dawałem, lecz z granicy francuskiej strefy okupacyjnej odsyłano listy z powrotem, choć były otwarte i każdy mógł poznać ich treść. Jedna osoba straciła wskutek tego majątek, druga też poniosła poważne straty.
Mówił o tym z goryczą i smutkiem. Potem dodał już zupełnie innym tonem:
— A gdyby tak zrobić im kawał? Napisze pan do domu dwa jednakowo brzmiące listy. Jeśli jeden przepadnie, to może drugi dotrze do celu.
— W jaki sposób?
— Jeden wyśle pan do Tampico, a drugi do Santillana. W obu tych miejscowościach mam zaufanych ludzi, którzy chętnie przekażą je na jakiś statek.
— Ale kto je zawiezie do tych ludzi? To niebezpieczna misja.
— Mam wiele oddanych mi osób, które są na tyle przedsiębiorcze, że podejmą się tego zadania. Zresztą, nie ma mowy o prawdziwym


Strony: