Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

pospieszyć.
— Zapominasz, że Cortejo jedzie zapewne okrężnymi drogami, gdyż lęka się Francuzów nie mniej niż nas.
— W dodatku — dopowiedział Sternau — jest ślepy i mimo że towarzyszy mu Grandeprise, bezradny. Bolą go oczy, ma też chyba gorączkę. To także może opóźnić jego przybycie do hacjendy. A więc jeśli po zejściu na ląd nie będziemy oszczędzali koni, może go wyprzedzimy.
Znak Miksteków

Parowce i łodzie z ładunkiem pokonały już dużą odległość. Sępi Dziób stał na mostku pierwszego statku. On to bowiem prowadził małą flotyllę.
Nazajutrz wypłynięto z Rio Grande del Norte na Salado i zbliżono się do ujścia Sabinas.
Sternau podziwiał piękny, nie skażony cywilizacją krajobraz, kiedy podszedł doń Juarez i zaczął rozmowę:
— Czy rodzina wie o pańskim powrocie?
— Nie. Kiedy wylądowaliśmy w Guaymas, zamierzałem do niej napisać, ale tam nie ma urzędu pocztowego.
— I tu go nie ma, a zresztą nasza poczta jest raczej niepewna.
— A więc moi bliscy długo jeszcze będą czekać na wiadomości ode mnie — zasmucił się Sternau.

Strony: