Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

wywiadowców wysłać cały oddział w pościgu za tymi łotrami? Szybciej mielibyśmy Corteja w ręku.
— Myli się pan. O zmroku musielibyśmy zaprzestać ścigania, Grandeprise zaś może jechać bez przerwy całą noc.
— Czy ma aż tak świetne wierzchowce?
— Przejedzie noc i z pierwszej lepszej stadniny zabierze inne konie. Tropiący nie zdołają go doścignąć.
— A więc Cortejo nam umknie?
— Nie. Ale schwytamy go dopiero w hacjendzie del Erina. Do tego zaś potrzebna nam pańska pomoc, senior Juarez.
— Jaka?
— Z listu córki Corteja wynika, że zebrała się tam większa liczba zwolenników Corteja. Potrzebujemy zatem ludzi, senior.
— Ilu?
— Trudno mi wyliczyć dokładnie, bo nie wiem, ilu kwateruje w hacjendzie.
— Zobaczę, co się da zrobić. Hacjenda jest ważnym, rzec można, punktem strategicznym; leży w pobliżu wielkiej drogi z Południa na Północ. Zależy mi więc na zdobyciu jej, tym bardziej, że przy okazji można będzie unieszkodliwić Corteja. Porozmawiamy jeszcze o tym. A teraz powinniśmy chyba wyruszyć, by co rychlej przybyć do Monclovy.
— Musimy,


Strony: